Agnieszka Rayss, Gdzie jest ciało

Zapraszamy na wernisaż wystawy Agnieszki Rayss p.t. Gdzie jest ciało, 23 listopada o godzinie 18.30 do siedziby Fundacji na Andersa 13.
Agnieszka Rayss obrazów ciała szukała m. in. Zakładach Anatomii, Medycyny Sądowej w Hamburgu czy Kolekcji Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Fotografowała tam zarówno fragmenty ciał, narządów wewnętrznych i kości, przechowywane w magazynach i zamkniętych szafach, jak i pokazywane na stałych ekspozycjach mulaże - modele z gipsu lub wosku, perfekcyjnie naśladujące powierzchnię przedmiotów a w tym wypadku ciała i skóry.
W nowym projekcie fotografka zwraca się ku ciału, którego szuka mieszając konwencje, kolekcjonując jego fragmenty i różne rodzaje przedstawień, świadomie używając przy tym medium, z jego ograniczeniami i możliwościami. Gra z dotychczasowymi sposobami reprezentacji, przede wszystkim kobiecego ciała w fotografii, jednocześnie wpisując się w historię odzyskiwania jego podmiotowości.

Gdzie jest ciało? O projekcie Agnieszki Rayss.
Tekst: Karolina Puchała-Rojek

Czy raczej: jakie i czyje ono jest? Czy fotografia, jak piękne woskowe mulaże, potrafi oddać kształt i budowę cielesnych powłok?

„Zaczęłam bardziej od kolekcjonowania” – wspomina fotografka. Muzea uniwersyteckie przy Zakładzie Anatomii oraz przy Zakładzie Medycyny Sądowej w Hamburgu, Kolekcja Muzeum Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu – te i inne miejsca były polem jej poszukiwań. Fotografowała tam zarówno fragmenty ciał, narządów wewnętrznych i kości przechowywanych w magazynach i zamkniętych szafach oraz pokazywane na stałych ekspozycjach mulaże – modele z gipsu lub wosku, perfekcyjnie naśladujące powierzchnię przedmiotów, a w tym przypadku ciała i skóry.
Fragmenty ciała i narządów w formalinie – kłopotliwe ze względów obyczajowych oraz kulturowych i jednocześnie unikatowe preparaty, schowane przed zwiedzającymi muzeum, bezużyteczne dla studentów medycyny w dobie nowych technologii. Na zdjęciach przeistaczają się w niemal wyłącznie estetyczne obiekty. Rayss używa narzędzi z obszaru fotografii studyjnej – sztucznego światła, jednobarwnego tła; stosuje centralną kompozycję i ujednolica format. W takiej formie ciała wydostają się na światło dzienne, pojawiają się przed oczami widzów w galerii, ujawnione i uwolnione przez artystkę, która tym gestem powtórnie nadaje sens ich istnieniu.
Inaczej mulaże, z których wiele ma swoje stałe miejsce na ekspozycji w hamburskim muzeum. Już nie ciało, a jego obraz stworzony przed laty przez rzemieślnika – niemalże artystę w swoim fachu – sięgającego perfekcji w oddawaniu wszelkich detali skóry. Zdjęcia wykonane przez Rayss są więc obrazem podwójnie zapośredniczonym: fotograficznym wizerunkiem woskowych kopii ciał, o czym dowiadujemy się z podpisów pod pracami.
Fotografia zrównuje te dwa, pierwotnie tak bardzo dla nas i dla autorki zdjęć inne w odbiorze, obiekty: fragmenty ciał w formalinie oraz woskowe mulaże. Dzięki niej możemy, podobnie jak pracownicy archiwów czy muzeów, oglądać oba typy eksponatów. Ostatecznie patrzymy jednak na ich obraz na papierze fotograficznym, a nie na nie same.
W tej historii najbardziej nieoczywiste miejsce przypadło preparatom z kości. Są trwałe i nie wymagają specjalnych zabezpieczeń przed rozkładem, ich widok mniej szokuje. Bez odpowiednich badań mówią niewiele – trudno wyczytać z nich wiadomości dotyczące płci, odgadnąć wygląd zewnętrzny za życia czy historię. Artystka wskazuje na ich oddalenie od figury ciała, wybierając przekrój kości czaszki i fotografując go jak abstrakcyjną rzeźbę.
Ambiwalentny stosunek do preparatów z kości każe wrócić znów do równie złożonego tematu ciała. Fotografowie od zawsze próbują oddać jego rzeczywisty obraz, przyczyniając się zarazem do skonwencjonalizowania jego wizerunku. Oczywiście sposób uprzedmiotowienia ciała wprowadzony przez fotografię – tak znacząco różny od wcześniejszych reprezentacji – dotyczył przede wszystkim ciała kobiecego, czemu poświęcona jest bogata literatura analizująca historię i funkcję tych strategii. W tym kontekście zasadnicze znaczenie, wskazywane przez amerykańską badaczkę Abigail Solomon-Godeau, zyskuje moment odrzucenia, dokonany głównie przez kobiety-artystki, dotychczasowych kodów reprezentacji kobiecego ciała jako przedmiotu pożądania. Zwrócenie się Rayss ku niejednoznacznym wizerunkom ciała wpisywałoby się więc w historię jego odzyskiwania i nadawania mu podmiotowości. Szczególnie mocnym tego wyrazem jest zdjęcie piersi pozbawionej konotacji erotycznych przez ukazanie obrazu ciała martwego, we fragmencie, jako preparatu, zatrzymanego w czasie podwójnie: w formalinie i poprzez fotografię.
Odrębny status na wystawie mają też uwikłane w wielość znaczeń kulturowych i historycznych włosy – jeden ze stale powracających tematów sztuki współczesnej. U Rayss, w zestawieniu z pozostałymi zdjęciami serii, mają znaczenie przede wszystkim w kontekście tego, od czego zostały oddzielone – a więc ciała, stając się jego fantomem, zjawą.
Fascynujący jest zwrot Agnieszki Rayss ku ciału, którego szuka, mieszając konwencje, kolekcjonując jego fragmenty i rodzaje przedstawień, świadomie używając przy tym fotografii – jej ograniczeń oraz możliwości.

Przypisy:
1) Zob. m. in. przegląd literatury przedmiotu w: Ulrich Baer, Fotografia i histeria: ku poetyce flesza, tłum. K. Bojarska, „Teksty Drugie” 2013 nr 4, s. 159-187.
2) Zob. Karolina Ziębińska-Lewandowska, Pełnomocniczka tożsamości zbiorowej, http://rastergallery.com/wp-content/uploads/2013/02/KZLSzum.pdf [dostęp: 29.10.2017].

Wystawa czynna:
24.11-17.12.2017
Galeria Fundacji Archeologia Fotografii
Andersa 13 (przy skwerze Tekli Bądarzewskiej), Warszawa

Organizator:

Partner:

Projekt współfinansuje m.st.Warszawa