Autor: Mariusz Hermanowicz
Bez tytułu
Technika: Fotografia czarno-biała, pozytyw
Data wykonania: 1965-1969
Wymiary: 24 mm x 36 mm, leżący prostokąt
W latach 60. Hermanowicz robił szkolnym kolegom i koleżankom zdjęcia do dokumentów. W założeniu miały powstać zestandaryzowane, spełniające wymogi formatu i pozy fotografie, jednak fakt, iż wykonywano je w domu a nie w studiu, a modelom towarzyszyły inne osoby, sprawił, że efektem sesji stały się oryginalne zdjęcia, na których można prześledzić, w jaki sposób młodzi ludzie w niezbyt sprzyjających warunkach starali się odegrać właściwą, zgodną z konwencją rolę. Te nieobrobione fotografie ujawniają też, jak ważną funkcję może pełnić tło – na oficjalnym, ciasno skadrowanym zdjęciu.
Zdjęcie przedstawia kolegę Hermanowicza, Mariana Kurowskiego, pozującego do legitymacyjnej fotografii. Tłem dla postaci jest niewielka, biała płachta, zwisająca trochę krzywo z górnej krawędzi kadru. Ukazany w półpostaci Kurowski ma kilkanaście lat. Ubrany jest w ciemną marynarkę i jasną koszulę polo, zapiętą starannie na wszystkie guziki. Stoi wyprostowany, ręce opuścił wzdłuż tułowia. Głowę lekko przekręcił w lewo i pokazuje nam prawy półprofil z odsłoniętym prawym uchem. Chłopak ma nieco pucołowatą, na poły jeszcze dziecięcą twarz ze sporym nosem zakończonym mięsistą chrząstką. Oczy Kurowskiego są niewielkie, osadzone blisko siebie. Czoło jest częściowo przesłonięte nierówno przyciętą grzywką, ulizaną na boczek. Z oficjalną pozą i strojem kontrastuje rozjaśniający twarz chłopaka szczery, szeroki uśmiech, który odsłania trochę nierówne zęby. Kurowski uśmiecha się tak szeroko, że po obu stronach ust tworzą mu się wyraźne bruzdy przypominające nawiasy.
Zza prawego skraju płachty wygląda inny młodzieniec, Edmund Kuchta, także kolega Hermanowicza. Kuchta ubrany w czarny sweter stoi oparty o futrynę i przytula do niej policzek. Twarz chłopaka wystaje zza płachty tylko częściowo. Na czoło spada mu potargana grzywka, a na pięknie wykrojonych ustach błąka się delikatny uśmieszek.
Resztę kadru wypełniają ściany mieszkania, na których chaotycznie rozmieszczono niepasujące do siebie dekoracje: na prawo od futryny wisi plan lekcji z namalowanymi w dziecięcym stylu słoneczkami na kwadratowych, jasnych i ciemnych polach, a po przeciwnej stronie obraz z kobietą w kapeluszu, a nad nim drugi, z jakimś naczyniem.
Ponieważ w kadrze jest wiele elementów, które nie mogłyby znaleźć się na oficjalnym zdjęciu, mamy tu do czynienia ze zderzeniem dokumentalnej fotografii społecznej, niemal etnicznej z profesjonalną, wyrywającą bohatera z jego codzienności.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
